Nowa usługa! PROJEKT LOGO dla firmy – unikalny znak i identyfikacja wizualna.

Szczegóły
Featured
Tag
Projektowanie skutecznej strony internetowej – makieta UX/UI w Figma. UX/UI designer pracuje nad makietą UX strony, uwzględniając detale interfejsu i ścieżki konwersji
UX/UI Design
|
2023-11-16

Detale UX/UI, które sprzedają. Dlaczego konwersja nie dzieje się tylko w głównym flow

W projektowaniu stron internetowych i aplikacji bardzo łatwo wpaść w pułapkę myślenia, że o skuteczności decyduje wyłącznie główna ścieżka użytkownika...

W projektowaniu stron internetowych i aplikacji bardzo łatwo wpaść w pułapkę myślenia, że o skuteczności decyduje wyłącznie główna ścieżka użytkownika. Landing page, hero, oferta, formularz, przycisk „Wyślij”. Cała uwaga skupia się na tym, co „najważniejsze”, co widać na pierwszy rzut oka i co da się łatwo zmierzyć w lejku sprzedażowym. Problem polega na tym, że użytkownicy rzadko poruszają się po stronie tak, jak zakłada to idealny scenariusz. Konwersja bardzo często zapada po drodze, w miejscach, które z perspektywy projektu wydają się drugorzędne: na ekranach pomocniczych, w podstronach informacyjnych, w komunikatach systemowych, w mikrointerakcjach, które nie są częścią głównego flow. To właśnie tam użytkownik podejmuje decyzję, czy iść dalej, czy się wycofać.

Dlatego detale — nawet te pozornie mało istotne — mają realny wpływ na skuteczność biznesową strony lub aplikacji.

Czego dowiesz się z tego artykułu

  • dowiesz się, dlaczego skupianie się wyłącznie na głównym flow konwersji to jeden z najczęstszych błędów w projektowaniu UX/UI i jak to realnie obniża skuteczność strony lub aplikacji
  • zobaczysz, jak niepozorne ekrany i ścieżki poboczne wpływają na zaufanie, komfort decyzyjny oraz finalną konwersję, mimo że często projektuje się je „w drugiej kolejności”
  • zrozumiesz, jak makieta UX/UI powinna uwzględniać nie tylko „idealnego użytkownika”, ale też wątpliwości, przerwy i cofnięcia, a na końcu dostaniesz rozbudowaną sekcję pytań i odpowiedzi porządkującą temat detali w projektowaniu skutecznej strony internetowej

Konwersja nie dzieje się tylko na głównym ekranie

Główne flow jest ważne, ale rzadko wystarczające. Użytkownik bardzo często schodzi z głównej ścieżki nie dlatego, że „błądzi”, tylko dlatego, że jego mózg próbuje zmniejszyć ryzyko decyzji. Zanim wykona krok, który coś kosztuje (czas, pieniądze, kontakt, zobowiązanie), naturalnie szuka potwierdzeń i bezpieczników. Kliknie w „O nas”, zajrzy do FAQ, cofnie się do regulaminu, sprawdzi politykę prywatności, poszuka opinii, a czasem otworzy podstronę, która z perspektywy projektu miała być jedynie dodatkiem. Dla użytkownika to nie jest dodatek. To jest moment „sprawdzam, czy to poważne”.

Jeżeli te miejsca są zaprojektowane niedbale, niespójnie z resztą interfejsu, mają gorszą typografię, inne odstępy, chaotyczne nagłówki, dziwne komunikaty albo wyglądają jak fragment innej strony, użytkownik dostaje sygnał ostrzegawczy. Nawet jeśli nie potrafi go nazwać, czuje, że coś się rozjeżdża. A w UX takie mikrosygnały mają ogromne znaczenie, bo nie działają na poziomie racjonalnym, tylko emocjonalnym. Wystarczy drobne „to nie wygląda pewnie”, żeby użytkownik przesunął decyzję w czasie.

Konwersja bardzo często nie jest blokowana jednym dużym błędem, tylko serią drobnych niepewności, które sumują się w decyzję „wrócę później” albo „jednak nie teraz”. I to jest zdradliwe, bo w analityce często wygląda niewinnie: użytkownik był na stronie, coś tam czytał, po czym wyszedł. Tymczasem on po prostu nie dostał po drodze odpowiedzi na jedno z pytań, które miał w głowie. Dobra makieta UX/UI uwzględnia ten fakt. Nie traktuje ekranów pobocznych jak tła ani jako „elementów do dociągnięcia”, tylko jak integralną część doświadczenia użytkownika, które ma domykać decyzję.

Ścieżki poboczne jako moment testu zaufania

Ścieżki poboczne są momentem, w którym użytkownik przestaje być prowadzony za rękę. To chwila, gdy samodzielnie eksploruje stronę lub aplikację i sprawdza, czy projekt „trzyma się razem”. I właśnie wtedy ujawnia się jakość decyzji projektowych. Użytkownik nie analizuje tego świadomie, ale porównuje w głowie: czy ta marka jest konsekwentna, czy ten produkt jest dopracowany, czy ten proces jest bezpieczny. Jeśli wszystko działa spójnie, rośnie poczucie kontroli. Jeśli coś się rozjeżdża, pojawia się wątpliwość, która potrafi zabić intencję zakupu.

Jeżeli w jednym miejscu interfejs jest dopracowany, a w innym nagle traci rytm, hierarchię i spójność, użytkownik zaczyna wątpić. Nie w design jako estetykę, ale w wiarygodność całego produktu. To jest kluczowe rozróżnienie: użytkownik nie musi „lubić” strony, żeby kupić, ale musi mieć poczucie, że strona jest solidna, przewidywalna i uczciwa. A to poczucie budują drobiazgi. Takie jak konsekwencja nazewnictwa w menu i nagłówkach, spójny ton komunikatów, czytelna mikrotreść w formularzach, logika przejść między ekranami, przewidywalne zachowanie linków, stabilne układy sekcji.

Ścieżki poboczne są też miejscem, gdzie najłatwiej o „pęknięcie” zaufania, bo często są budowane później, kopiowane, traktowane jako mniej istotne. A dla użytkownika to bywają kluczowe punkty. To tam szuka odpowiedzi, kiedy ma obiekcję. To tam sprawdza, czy firma ma realne doświadczenie, czy tylko ładny marketing. To tam testuje, czy informacje są kompletne, czy są „dziury”. Dlatego projektowanie skutecznej strony internetowej nie kończy się na głównej makiecie landing page’a. Właśnie w tych mniej oczywistych miejscach UX jest testowany najbardziej brutalnie, bo użytkownik nie jest już w trybie „oglądam”, tylko w trybie „oceniam”.

Makieta UX/UI jako mapa decyzji, nie zbiór ekranów

Jednym z największych błędów w projektowaniu jest traktowanie makiety UX jako zestawu niezależnych widoków. Główne ekrany są dopieszczone, a reszta „dociągana później”. Problem w tym, że dla użytkownika nie istnieje pojęcie „później”. Każdy ekran jest częścią tej samej historii i tej samej oceny wiarygodności. Użytkownik nie ma wglądu w to, co było priorytetem w projekcie. On widzi całość i wyciąga wnioski o jakości na podstawie najsłabszego elementu, na jaki trafi.

Dobrze zaprojektowana makieta UX/UI pokazuje, jak użytkownik może się poruszać nie tylko w idealnym scenariuszu, ale także wtedy, gdy ma wątpliwości, cofa się, przerywa, szuka dodatkowych informacji albo zmienia decyzję. To jest realny świat. Użytkownicy nie są liniowi. Zdarza im się wrócić do początku, porównać ofertę, otworzyć coś w nowej karcie, sprawdzić firmę w innym miejscu i dopiero potem wrócić. Właśnie w takich momentach detale zaczynają pracować na konwersję albo przeciwko niej.

Jeśli makieta nie uwzględnia tych zachowań, strona wygląda jak projekt zrobiony „pod prezentację”, a nie pod działanie. Wtedy łatwo o sytuację, w której główny flow jest poprawny, ale użytkownik odpada na ścieżce bocznej, bo tam nikt nie dopilnował konsekwencji. W praktyce systemowe podejście do makiety oznacza, że projektujesz nie tylko ekrany, ale też powiązania między nimi. Projektujesz rytm decyzji, a nie tylko layout. To jest różnica między „zrobiłem stronę” a „zaprojektowałem doświadczenie”.

Jeżeli chcesz zobaczyć, jak wygląda systemowe podejście do makiet i myślenie o całej ścieżce użytkownika, możesz sprawdzić, jak pracuję przy projektach makiet stron internetowych:
https://ux-man.pl/makieta-ux-ui-design-strony-internetowej-sklepu

Detale jako element komunikacji biznesowej

Detale w UX nie są estetycznym dodatkiem. Są formą komunikacji. To one mówią użytkownikowi, czy projektant i firma przewidzieli jego pytania, obawy i momenty zawahania. I to działa nawet wtedy, gdy użytkownik nie czyta uważnie, tylko skanuje ekran. Jasność komunikatu, spójność mikrotreści, przewidywalność działania interfejsu budują wrażenie „tu ktoś panuje nad procesem”. A to jest wizerunek biznesowy, niezależnie od branży.

Komunikaty błędów, puste stany, informacje pomocnicze, potwierdzenia akcji, treści przy formularzach, podpisy pod polami, drobne wyjaśnienia przy cenie, konsekwencja w nazewnictwie przycisków — wszystko to wpływa na odbiór marki i decyzję zakupową. Te elementy mają jedną wspólną cechę: pojawiają się dokładnie wtedy, gdy użytkownik jest najbardziej wrażliwy na ryzyko. Błąd w formularzu, niejasne pole, brak potwierdzenia wysłania, brak informacji co dalej — to są momenty, w których użytkownik łatwo traci kontrolę. A utrata kontroli to najprostsza droga do porzucenia.

Z biznesowego punktu widzenia to często właśnie te miejsca decydują o tym, czy użytkownik zaufa na tyle, żeby wykonać kolejny krok. Dobrze zaprojektowane detale obniżają wysiłek poznawczy, skracają czas zrozumienia i zmniejszają ryzyko porzucenia procesu. Co ważne, detale rzadko robią efekt „wow”. One robią coś cenniejszego: usuwają przeszkody, zanim użytkownik je nazwie. A jeśli przeszkód nie ma, użytkownik idzie dalej. I to jest najbardziej praktyczna definicja UX, który realnie wspiera konwersję.

Pytania i odpowiedzi

Czy naprawdę warto poświęcać czas na ekrany, które rzadko są odwiedzane?

Tak, bo o znaczeniu takich ekranów nie decyduje to, jak często ktoś na nie trafia, tylko w jakim momencie tam trafia. Bardzo często są to momenty krytyczne: tuż przed decyzją, w chwili wątpliwości, po napotkaniu przeszkody albo wtedy, gdy użytkownik szuka potwierdzenia, że firma jest wiarygodna. Wtedy użytkownik nie „ogląda” strony. On sprawdza, czy może jej zaufać. Jeżeli w tym miejscu interfejs wygląda gorzej, ma niespójny język, brakuje informacji, coś jest nieczytelne albo wymusza dodatkowy wysiłek, to użytkownik dostaje prosty sygnał: „tu może być ryzyko”. I nie musi być dużego błędu, żeby zrezygnował. Czasem wystarczy drobiazg: dziwny komunikat, brak wyjaśnienia, niejasny krok. Z perspektywy konwersji to bywa zabójcze, bo użytkownik wraca do głównego flow już z obniżonym zaufaniem albo w ogóle do niego nie wraca. Dlatego „rzadkie” ekrany często są ekranami o dużej wadze. One nie mają generować ruchu. One mają zdejmować obawy, usuwać tarcie i ratować decyzję w momencie, gdy użytkownik się waha.

Czy detale mają znaczenie również przy małych projektach?

Tak, a w małych projektach mają często jeszcze większe znaczenie, bo tam wszystko jest bardziej „na widoku”. W dużych serwisach użytkownik może przeskoczyć między wieloma sekcjami, a projekt może „zamaskować” drobne niespójności. W małej stronie internetowej lub prostym flow aplikacji każdy detal jest jak element układanki: jeśli jeden nie pasuje, widać to od razu. W małych projektach bardzo szybko wychodzi, czy makieta UX/UI jest spójna w rytmie, hierarchii i języku komunikatów. Jeśli raz interfejs mówi formalnie, a raz luźno, jeśli przyciski raz są precyzyjne, a raz ogólne, jeśli raz użytkownik dostaje potwierdzenie akcji, a raz nie — w małym projekcie to tworzy wrażenie chaosu. A chaos w odbiorze równa się spadek zaufania.
Małe projekty często mają też jedną cechę: konwersja jest bardziej „bezpośrednia”. Użytkownik szybciej przechodzi od poznania oferty do decyzji. I właśnie wtedy detale mają największą siłę, bo nie ma wielu innych elementów, które „uratowałyby” doświadczenie. Drobne tarcie potrafi odciąć sprzedaż w sekundę.

Jak nauczyć się projektować detale świadomie?

Najważniejsze jest przejście z myślenia „projektuję ekran” na myślenie „projektuję decyzję użytkownika”. Detale nie są po to, żeby były ładne albo zgodne z trendem. Detale są po to, żeby użytkownik czuł się pewnie, rozumiał co się dzieje i nie miał poczucia ryzyka. To oznacza myślenie systemowe: konsekwentne nazewnictwo, spójne komunikaty, logiczne stany, przewidywalne zachowania komponentów.
W praktyce pomaga jedno ćwiczenie: za każdym razem pytaj „co użytkownik może pomyśleć w tym miejscu?” i „co mogłoby go zablokować?”. Detale to odpowiedź na te pytania. Jeśli użytkownik może się zawahać, potrzebuje wyjaśnienia. Jeśli może popełnić błąd, potrzebuje czytelnego komunikatu i drogi powrotu. Jeśli może się bać kontaktu, potrzebuje uwiarygodnienia i obniżenia ryzyka. I dopiero na tym nakłada się narzędzie. Figma jest ważna, ale sama nie nauczy myślenia o detalach. Dlatego w nauce UX/UI warto pracować na realnych problemach i domykać całe ścieżki, a nie tylko robić „ładne ekrany”. Takie podejście rozwijam w kursie Junior UX/UI Designer:
https://ux-man.pl/kurs-ux-designer

Czy detale mogą realnie zwiększyć konwersję?

Tak, bo konwersja bardzo rzadko jest efektem jednego kliknięcia. To suma małych decyzji podejmowanych po drodze: „rozumiem”, „ufam”, „to dla mnie”, „to bezpieczne”, „wiem co dalej”, „nie boję się, że coś pójdzie źle”. Detale są mechanizmem, który te decyzje wzmacnia albo osłabia.
W praktyce detale zwiększają konwersję na dwa sposoby. Po pierwsze obniżają wysiłek poznawczy: użytkownik szybciej rozumie, co się dzieje i co ma zrobić. Po drugie obniżają ryzyko: użytkownik widzi, że system jest dopracowany, przewidywalny, że ktoś pomyślał o wyjątkach i problemach. A to przekłada się na komfort decyzji.
I co ważne: detale często nie robią „WOW”. One robią coś lepszego — sprawiają, że użytkownik nie ma powodu, żeby się zatrzymać. A brak zatrzymań i wątpliwości to wprost większa szansa, że dotrze do końca ścieżki i wykona akcję.

Podsumowanie

Skuteczność strony internetowej lub aplikacji nie rodzi się wyłącznie w głównym flow. Bardzo często decydują o niej detale ukryte w mniej oczywistych miejscach. Projektowanie UX/UI, które ignoruje te obszary, zawsze będzie niepełne. A dobra makieta UX to nie zbiór ekranów, tylko mapa decyzji użytkownika — również tych, które zapadają po cichu, na uboczu głównej ścieżki.

Piotr Trzaskowski
UX/UI MANAGER / CEO - UX-MAN

Podobne wpisy

Wszystkie wpisy

Zapytaj o projekt Aplikacji lub Strony Internetowej

Ten formularz służy wyłącznie do krótkich zapytań organizacyjnych lub technicznych. Wyceny projektów realizuję tylko przez formularz zgłoszenia projektu UX/UI lub Grafiki.

Dziekujemy za wiadomość.
Odniesiemy się do niej w przeciągu najbliższej doby.
Coś poszło nie tak. Spróbuj wysłać wiadomość jeszcze raz.